Szara pettiskirt i króliczki na t-shircie.

Do kolekcji spódniczek pettiskirt dołączyła w kolorze szarym. Wcześniej uszyłam granatową i czarną. Srebrna jest odrobinę większa od pozostałych i nawet na chwilę udało mi się samej w niej potańczyć 🙂 Poczułam się jak mała dziewczynka. Wcale się nie dziwię, że te spódniczki tak się podobają i są ostatnimi czasy rozchwytywane.

Spódniczkę nie miałam na kim zaprezentować, bo jest za duża na moje dziewczynki.

pettiskirt-szara

spodniczka-pettiskirt

grey-pettiskirt

Przy okazji powstała jeszcze bluzeczka z krótkim rękawkiem na 158 cm. Takiej jeszcze nie szyłam. Jest w śliczne króliczki i słodkie kotki. Mam nadzieję, że spodoba się prezent nowej właścicielce.

 

Przy okazji chciałam się pochwalić, że zapisałam się na kurs fotografii. I mam wielką nadzieję, że już nie długo będziecie mogli oglądać piękne zdjęcia na moim blogu.

Motyle – przywołujemy wiosnę.

Sukienka z motylami powstała w większości już przed Świętami Bożego Narodzenia. Jednak nie mogłam jej wykończyć, bo  nie miałam pomysłu na nią. Dziś robiłam porządki i przypadkiem na nią trafiłam. Doszyłam tunel, do którego włożyłam sznurek oraz kieszonkę z resztek materiału.

Mam nadzieje, że te motylki przyspieszą nadejście wiosny. Ja osobiście już bardzo tęsknię za wiosną, łąką i pięknymi motylami.

 

sukieneczka-wiosenna

sukienka-w-motylki

sukienka-na-wiosne

i jeszcze raz na mojej małej modelce 🙂

Pettiskirt

Zwiewna, taneczna z mnóstwem falbanek. Czy można się jej oprzeć? Ja nie potrafię. I sama się zastanawiam na jaką okazję mogę ją sobie sprezentować 🙂 Jak na razie zaczęłam od szycia dziewczynkom. Na pierwszy rzut poszedł piękny granat.

Modelka jak zawsze gotowa i bardzo chętna do współpracy.

 

pettiskirt-1

pettiskirt

Czy wiecie, że na uszyci tej spódniczki zużyłam prawie 8 metrów materiału?

 

pettiskirt-3

pettiakirt-2

 

Zmiana koncepcji

Dziś jest długo wyczekiwany dzień przez Justynkę. Bal karnawałowy. Jak już wcześniej pisałam, Justynka miała być Elzą. Jednak gdy zaczęłam szyć spódniczki pettiskirt, stwierdziła, że chętnie na zabawę jedną z nich założy. W międzyczasie kupiłam Burdę, w której był m.in. płaszcz Harego Pottera. Uszyłam go (niestety trochę za duży, więc musiałam podpiąć go trochę i założyć mankiety). I tak oto powstał strój czarownicy. Jednak takiej trochę innej czarownicy, bo nie ma typowych atrybutów takich jak kapelusz, miotła, różdżka… Ma natomiast różowego pieska Fifiego. Warkoczyki ułożone w wianuszek wokół uszu to pomysł Justynki. Bardzo jej się spodobała fryzura królowej Wiktorii w jednym z filmów o niej i stwierdziła, że jest to idealna fryzura również dla czarownicy. Mąż był lekko zdziwiony spódniczką pettiskirt, gdyż jakoś mu nie pasowała do typowej wizji czarnoksiężnika.

I właśnie to jest najpiękniejsze u dzieci. One nie trzymają się schematów, wiele rzeczy jeszcze nie znają, dużo nie widziały. Dlatego nie ograniczają się, mogą fantazjować i tworzyć swobodnie nowe rzeczy. Uwielbiam ich kreatywność.

A teraz przedstawiam ten oto strój:

pettiskirt-czarownica-karnawal

pettiskirt-czarownica-plaszcz

plaszcz-czarownicy-przebranie-pettiskirt

Coś dla siebie.

Bardzo mało szyje dla siebie. Zresztą w ogóle mam mało ubrań 🙂 haha

Po trzeciej ciąży wyrzuciłam sporo, w których od lat nie chodzę i ciągle liczę, że schudnę i wtedy uzupełnię garderobę….hm bez dalszych komentarzy 🙂

Jednak czasami coś nowego się u mnie w szafie znajdzie.

Uszyłam dla siebie bluzkę. Kiedyś zobaczyłam Panią, która miała bluzkę, której tył nakładał się na siebie jak kwiat tulipan. Bardzo mi się spodobała. Jednak bałam się sama robić wykrój i ryzykować utratę materiału. W magazynie z wykrojami Moda Diana znalazłam tego typu wykrój. Jedyna różnica była taka, że materiał nie zachodził na siebie, ale był wszyty zamek, a pod spodem przyszyta była kontrastowa tkanina. Więc padło na tej wykrój.

catsbluzkazzamkiem

Siostrzana miłość

Czasami zastanawiałam się jakby to było gdybym miała siostrę? Czy byłybyśmy przyjaciółkami, czy raczej rywalkami? Nigdy się już tego nie dowiem. jednak zawsze marzyłam aby mieć taka prawdziwą przyjaciółkę od serca. Los dal mi kilka takich bliskich osób, które przychodzą i odchodzą….

Ciekawe jak będzie z moimi córkami, czy będą się lubić, przyjaźnić? Jak na razie są bardzo za sobą (pomimo licznych sprzeczek) i bardzo tęsknią gdy dłużej się nie widzą.

 

img_25002

img_24981

Moja mała baletnica

Nigdy nie przepadałam za „słodkimi” ubrankami, różem, kokardkami… Jednak mój gust stanowczo się zmienił. Niewątpliwie trzy córki się do tego przyczyniły. Jednym z moich wyzwań było uszycie tiulowej spódniczki, ale takiej z wieloma falbankami. Padło na pettiskirt. Kupiłam tiul w rolkach, bo stwierdziłam, że będzie łatwiej i szybciej – nie będę musiała ciąć tiulu na metry. Po fakcie okazało się, że do tego typu spódniczek lepszy jest szyfon. Nic straconego, prawda? Szyfon już zamówiłam, więc oczekujcie w najbliższym czasie więcej tego typu spódniczek.

Dziś przedstawiam wersję białej spódniczkę z delikatnym różowym wykończeniem.

img_24821

Ktoś skomentował, że Madzia wygląda jak słodki dmuchawiec. I coś w tym jest 🙂

img_24851

img_24771

Myślę, że wykorzystam ją kiedyś jako petticoat. Będzie świetną halka pod jakąś piękną, księżniczkową sukienkę.

Elza musi być

Nie było innej możliwości jak uszyć strój Elzy na tegoroczny bal karnawałowy mojej najstarszej córki. „Mam tę moc” zawładnęła naszym domem już miesiące temu. Dziewczynki robią przedstawienia, śpiewają fragmenty utworów, przebierają się.

Tak więc, przerobiłam swoja sukienkę, w którą nigdy się nie ubrałam. Wystarczyło nawet na tren, o którym marzyła Justynka.

Korona, berło i długi, biały warkocz jest kupiony.

 

img_24911

 

img_24921

 

Ze względu na to, że tren jest długi, zrobiłam guziczek z możliwością podpięcia trenu. W trakcie zabawy mógłby znacznie ograniczyć możliwości … hm wygłupów 🙂

 

Oj niedobrze, oj niedobrze…

Czy jest ktoś kto nie zna zabawnej rosyjskiej bajki Masza i Niedźwiedź? U nas w domu jest to jedna z ulubionych kreskówek.

Ponieważ mamy okres karnawałowy dostałam od córek zamówienia na stroje karnawałowe. Jedna to Elza, a druga miała być Pippi. Jednak dwa dni przed balem, decyzja została zmieniona i tak oto powstał strój małej radosnej i psotliwej Maszki.

Madzia nawet trochę przypomina Maszę:)

 

img_2473-2

 

img_2472-1

 

img_2471-1

img_2469-1

Konie na bluzie

Nie wiem jak to się dzieje, że dziecko w bardzo krótkim czasie potrafi tak dużo urosnąć. Ciągle mnie to zadziwia i zaskakuje. Justynka w momencie, gdy przekroczyła magiczną liczbę 7 nagle wyrosła z wszystkich bluzeczek (no może z większości). Nagle rękawy zrobił się krótkie a brzuch zaczął wystawać spod bluzki.

Dla mnie nie trzeba zbyt dużo argumentów aby zasiąść przed maszyną i coś wyczarować. Łudząc się, że Justynka nadal mieści się w rozmiar 128, taki wykrój przygotowałam i uszyłam bluzeczkę. Jest z wyższą stójka przy szyi i dużą kieszenią na brzuchu. Piękny kolor dzianiny i pieczątki z końmi dodają bluzce dużo uroku i dziewczęcości. Bo która dziewczynka nie kocha koni?

Justynce nie trzeba dwa razy powtarzać aby pobawiła się w modelkę.